Wielki koniec wielkiej przyjaźni

Jun 14, 2017 at 1:31 pm

Agata i Emilia były jak papużki nierozłączki. Znały się od czasu studiów na torontońskim uniwersytecie, podczas których wynajmowały wspólnie mieszkanie. Po studiach Emilia wyjechała do Calgary, a Agata pozostała w Toronto. Przyjaźń dziewczyn na tym rozstaniu zbytnio nie ucierpiała – często do siebie dzwoniły, rozmawiały przez Skyp’a. Kiedy więc Emilia poinformowała koleżankę, że wybiera się na tydzień do Toronto – Agata nie posiadała się ze szczęścia. Posłuchajmy Agaty…

Nie widziałam Emilki prawie rok, więc naprawdę cieszyłam się na to spotkanie. Zaplanowałam nasz wspólny tydzień w detalach – wypady do znanych knajpeczek, szaleństwo w sklepach, babskie ploteczki. Wzięłam tydzień urlopu, by nie opuścić Emilki nawet na chwilę. Kiedy jechałam po nią na lotnisko, czułam ze spędzimy razem cudowny tydzień.

Tymczasem Emilia, gdy tylko przekroczyła próg mojego mieszkania szybko się rozpakowała, wzięła prysznic, zjadła przygotowaną przeze mnie kolację, przebrała się w wystrzałowe ciuchy i oznajmiła, że wychodzi na spotkanie z poznanym przez internet mężczyzną. Musiałam mieć bardzo zdziwioną minę, bo moja przyjaciółka przytuliła mnie do siebie i oznajmiła, że jak wróci z randki, to będziemy miały czas tylko dla siebie. Wróciła o drugiej w nocy i oznajmiła, że jest zmęczona i pogadamy na następny dzień.

Obudziła się koło południa, wypiła kawę, zjadła kanapkę, wystroiła się i… znowu pobiegła na spotkanie. W domu zostawiła porozrzucane ubrania i brudne naczynia.

Nie tak wyobrażałam sobie wizytę mojej ukochanej przyjaciółki. Zrobiła sobie z mojego mieszkania hotel ze śniadaniem, a mnie traktowała jak pokojówkę, która musi jeszcze po niej sprzątać!  Nie wytrzymałam i kiedy Emilia wróciła z randki wygarnęłam jej, co o tym wszystkim myślę.

Nie wiem – albo jest głupia, albo taką udaje. Ze zdziwieniem oświadczyła, że widzę problem tam, gdzie go nie ma, no bo przecież mnie odwiedziła. Na koniec dodała, że moje zachowanie wynika najpewniej z zazdrości, że ona spotyka się z mężczyznami, a ja nie!

Nie chciałam się kłócić – przecież tak bardzo cieszyłam się na jej przyjazd. Jeszcze w czasie wspólnych studiów, to ja byłam zawsze stroną ustępującą, a teraz Emilka po raz kolejny na to liczyła. Ale miałam już serdecznie dość – podczas gdy moja koleżanka spędzała trzeci z kolei wieczór na romantycznej randce z internetowym narzeczonym – spakowałam jej walizkę.

Emilka nie wyglądała na zadowoloną, kiedy – wracając o trzeciej nad ranem – nieomal się o nią nie przewróciła. W imię starej przyjaźni pozwoliłam przyjaciółce “odespać” zarwaną noc, ale to był ostatni odruch, na jaki byłam w stanie się zdobyć.  Pożegnałyśmy się chłodno, czułam, że to wielki koniec naszej wielkiej przyjaźni.

Pozostałe dwa dni mojego urlopu spędziłam na czytaniu książek i piciu białego wina. Miałam je wypić z Emilką – jak za starych, dobrych studenckich czasów. Ona jednak wybrała inaczej…