Cena kariery

Jul 11, 2018 at 1:33 pm

Marzena jest atrakcyjną brunetką, określaną przez znajomych mianem twardo stąpającej po ziemi kobiety. W rzeczywistości są w jej życiu momenty, kiedy nie umie powstrzymać łez. Posłuchajmy…

O karierze modelki marzyłam od zawsze, stały się to wręcz moją obsesją. Wysyłałam zdjęcia do wszystkich możliwych agencji, aż w końcu z jednej dostałam zaproszenie na spotkanie. Byłam w siódmym niebie! Miałam 17 lat kiedy po raz pierwszy stanęłam na wybiegu – od tamtej pory moje życie uległo diametralnej zmianie. Zaczęłam współpracę z wielkimi agencjami, jeździłam po całym świecie. Dziewięć lat temu trafił mi się genialny kontrakt  w Mediolanie – nie mogłam się doczekać wyjazdu! Już na miejscu okazało się, że jestem z całej grupy modelek najstarsza, wtedy zdałam sobie sprawę, jakimi prawami rządzi się biznes, w którym pracuję. Dawałam więc z siebie wszystko, by być najlepszą, dosłownie wszystko – również siebie. Zdarzały mi się wieczorne wyjścia z ludźmi z branży, zakrapiane alkoholem, bo którym często urywał mi się film. Ale dopięłam swego – po kilku tygodniach pobytu w Mediolanie miałam w kieszeni kontrakt na pokazy w Nowym Jorku.

Wróciłam do Toronto, by zebrać siły na nową przygodę. Odpoczynek w domu poświęciłam na przygotowanie do wyjazdu. Pewnego dnia słabo się poczułam i zemdlałam – myślałam, że to efekt głodówki jaką podjęłam by utrzymać figurę. Moja mama była tak przerażona, że na siłę zaprowadziła mnie do lekarza.

Do dzisiaj dźwięczą mi w uszach słowa:”Jest Pani w ciąży”. Byłam w szoku, nie wiedziałam nawet kto jest ojcem dziecka! Mój świat w tym jednym momencie się zawalił, wiedziałam że muszę urodzić (moja mama nigdy w życiu nie darowałaby mi aborcji), a jednocześnie tak bardzo nie chciałam tego dziecka!

Przeprowadziłam się do mojej siostry Ewy , do Calgary i wtedy postanowiłam, że właśnie tam po urodzeniu zostawię moje dziecko. Nie byłam gotowa na macierzyństwo, tak wiele jeszcze chciałam osiągnąć w świecie mody!

Dzisiaj moją córkę wychowuje Ewa z mężem. Sami nie mogą mieć dzieci, więc kochają Lenkę z całego serca. Postawili mi tylko jeden warunek – nigdy w życiu nie mogę przyznać się do tego, że jestem jej matką.

Po ciąży szybko doszłam do wcześniejszej figury i wróciłam do zawodu, ba, udało się nawet załatwić stracony wcześniej kontrakt w Nowym Jorku.  Rzuciłam się w wir pracy, ale nawet to nie pozwalało zapomnieć, co zrobiłam. Na pocieszenie pozostało mi tylko to, że jestem ….matką chrzestną mojej córki. Mogę więc ją przytulać, kupować jej prezenty, rozpieszczać. Nigdy jednak nie usłyszę, jak mówi do mnie “mamo”…..