Szalona babcia

Aug 15, 2018 at 12:56 pm

Kasia ma trójkę dzieci i pretensje do swojej mamy, że ta nie chce się nimi zajmować. Wytyka jej, że bycie babcią powinno polegać na wsparciu dobrą radą w trudnych chwilach, ale przede wszystkim na opiece nad wnukami. Taka babcia to w dzisiejszych czasach prawdziwy klejnot – wzdycha Kasia. Posłuchajmy…

Nie będę zapewne odosobniona w swoich spostrzeżeniach i stwierdzeniu, że obraz babci siedzącej na bujanym fotelu i robiącej na drutach szaliki dla wnuków odszedł już dawno do lamusa. W dzisiejszych czasach babcie są nowoczesne – dbają o własne potrzeby i pragnienia, rozwijają się zawodowo (to jakieś dziwne zjawisko – im starsze, tym więcej wymyślają zajęć zaprzątających im głowę i marnujących czas). Zdarza się też niejednokrotnie, że mimo iż mają ponad sześćdziesiąt lat na karku, zachowują się, jakby przeżywały drugą młodość! Tak właśnie zachowuje się moja mama.

Nie, nie – absolutnie nie mam jej tego za złe – niech sobie urozmaica życie, ale często zwracam jej uwagę, że nie jest już nastolatką, która nie ma żadnych zobowiązań, powinna więc informować mnie, jak chce sobie wyjechać na weekend z nowo poznanym znajomym.

Najgorsze jest to, że ciągle przed znajomymi powtarza, że wnuki są dla niej najważniejsze, a w rzeczywistości nie okazuje wcale więzów łączących ją z moimi dziećmi. Prawie cały czas zajęta jest ciągle nowymi znajomymi (nie jestem w stanie zapamiętywać ich imion), chodzi z nimi na tańce w klubie seniora, a ostatnio – o zgrozo – przyłapałam ją na pisaniu sms-a do mężczyzny dopiero co poznanego przez internet! Oj, dostała ode mnie reprymendę, musiałam ją przecież uświadomić ilu w sieci jest naciągaczy, czyhających na naiwne starsze panie, które potrafią czasem i całe majątki takiemu zapisać, byleby go przy sobie zatrzymać. A kiedy już to zrobią “zakochany”, nowo poznany znika jak ten kochaś, który odszedł w siną dal.

Reprymendę przyjęła, ale chwilę później wyszła z mojego domu obrażona. Nie odzywała się kilka dni, a kiedy do niej dzwoniłam twierdziła, że jest chora i potrzebuje spokoju (w moim tłumaczeniu: “nie mam ochoty na spotkanie z tobą i opiekę nad wnukami). Potrafiła za to w kolejny piątek biec na tańce i spędzać tam kilka godzin!

Do tego wszystkiego ciagle narzeka na niską emeryturę i ceny leków, która regularnie zażywa. Nie obsypuje więc moich dzieci prezentami, bo jak twierdzi rodzice są od tego, by zapewnić dzieciom wszelakie potrzeby. Mam jej za złe, że próbuje przeżyć drugą młodość w niewłaściwy sposób. Przecież wnuki jej potrzebują – takiej prawdziwej babci, która przytuli jak rodzice nakrzyczą, pocieszy dobrym słowem, upiecze pyszną szarlotkę, nauczy rozpoznawać grzyby i kisić ogórki na zimę.

Czy ona tego nie widzi, że odbiera swoim wnukom obraz babci z prawdziwego zdarzenia? Czy nie jest świadoma, jak bardzo osłabiają się nasze rodzinne więzi? Przecież kiedyś braknie jej sił i wtedy będzie potrzebowała naszej pomocy – czy wtedy ktoś z nas wyciągnie do niej dłoń?

Zastanawiam się, czy kiedyś będę taka jak ona – nieczuła, myśląca tylko o sobie i swoich potrzebach. W końcu jest moją matką i ze zgrozą myślę o tym, że mamy te same geny. Mam nadzieję, że jednak charakter odziedziczyłam po ojcu – dopóki żył zawsze mogłam na niego liczyć, pomagał mi przy dzieciach, czytał  im bajki po polsku, przytulał.

Tak, to już postanowione -  będę dla moich wnuków najwspanialszą babcią na świecie! Bo nie ma piękniejszego widoku niż babcia tuląca w ramionach zasypiającego wnuka czy opowiadająca mu historie, którymi obdarzyło ją życie. Babcia, która chroni przed całym złem współczesnego świata…