Tylko jedno marzenie

Sep 5, 2018 at 1:01 pm

Nina budzi się o szóstej rano, bez względu na to, o której położy się spać. Idzie do łazienki, kąpie się, myje zęby, robi makijaż, potem się ubiera. Z domu wyjeżdża o siódmej piętnaście – jedzie do córki, by zawieźć wnuka na ósmą do szkoły. Córka ma trójkę dzieci – sześcioletniego synka, i dwie córeczki – jedna cztero, a druga dwuletnia. Dziewczynki lubią dłużej pospać, więc Nina zaoferowała swoją pomoc, by córka nie musiała zrywać rano całej trójki.

Swoją pracę Nina zaczyna o dziewiątej, ma więc czas, by napić się jeszcze kawy. Raz w tygodniu jedzie do biura, by załatwić papierkowe sprawy, ustalić z szefem plan działania na cały tydzień. Resztę dni spędza poza biurem. Zajmuje się promocjami i marketingiem. Często pracuje w weekendy, bo tego wymaga charakter jej pracy.

I chociaż to co robi przynosi jej wiele satysfakcji i jest głównym źródłem dochodu, Nina ciągle wynajduje sobie dodatkowe zajęcia. To ten rodzaj kobiety określany jako “kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boi”.

Wymyśla więc i sprzedaje znajomym ciekawe dekoracje do domu, uprawia ogródek, robi kwiatowe aranżacje na okolicznościowe imprezy albo wymyśla co raz to nowe potrawy.

Nawet gdy ma wolny weekend i wyjeżdża do swojego domku campingowego – też nie potrafi usiąść spokojnie i odpoczywać. Chodzi więc po lesie i szuka grzybów, jagód, a najczęściej ziół, które zbiera, suszy i komponuje z nich lecznicze  mieszanki i nalewki.

Bo Nina jest jak babka szamanka – ta z serialu”Ranczo”. Zna się na ziołach, wie które pomoże na ból żołądka, a które na reumatyzm.  Czasami śmieje się, że lekarz rodzinny na niej nie zarobi, bo odwiedza jego gabinet raz do roku, by wziąć skierowanie na ogólne badania. Jak okazuje się, że coś z organizmem jest nie tak – Nina stosuje swoje sprawdzone środki. Jak na razie – odpukać w niemalowane – mówi, że nie miała większych zdrowotnych sensacji.

Jej największym marzeniem jest mieć dom w środku lasu, może na wsi, fajnie, jakby był nad jeziorem. Dom z łąką pełną leczniczych roślin i miejscem na duży ogród. No i wielką stodołą – przerobioną na skansen, gdzie  można by organizować spotkania ludzi żyjących w zgodzie z naturą.

Bo Nina zawsze mówi – jesteśmy na ziemi tylko na chwilę, czemu więc nie przeżyć tej chwili radośnie. Czy przynoszą nam szczęście nagromadzone w banku pieniądze? Po co ta cała gonitwa – kariera, drogie samochody, zmieniane co roku meble, bo stare są już niemodne. Zamieniane na “młodszy model żony”, bo to “cool i trendy” mieć kobietę w wieku własnej córki.  Dla niektórych to priorytet móc się pokazać przed znajomymi, radość, że będą zazdrościć.

A Nina chce przeżyć życie spokojnie. Chce by kiedyś jej wnuki pamiętały, jak kisiły z nią ogórki, zbierały nad jeziorem kamyki i kolorowe szkiełka, szukały w lesie smerfów i zasypiały, gdy opowiadała im bajki i śpiewała kołysanki. Chce, by przeżyły życie spokojnie i szczęśliwie, by nie płonęły kiedyś ze wstydu za lata spędzone bez celu. Ech, marzenia….