Dobry zwyczaj, nie pożyczaj

Oct 17, 2018 at 12:26 pm

Łukasz to taka dobra dusza – pomoże, kiedy trzeba, służy dobrą radą, jest pogodny i zawsze uśmiechnięty. Szkoda życia na smutki – mówi. Jednak najistotniejszą cechą Łukasza jest to, że niezwykle szybko potrafi zdobywać zaufanie ludzi. To właśnie sprawiło, że ma chyba wśród jego najbliższych i znajomych osoby, od której nie pożyczyłby pieniędzy. Jest tylko jeden problem – Łukasz chętnie pieniądze bierze, ale ma wielki kłopot z ich oddawaniem. A co najgorsze – niewiele można mu zrobić. Majątku nie ma, a umowy pożyczkowej nikt z nim nie spisał – “no, przecież Łukaszek to taka poczciwina, muchy by nie skrzywdził, więc jak można mu nie ufać”. Jest jak pijawka, dziury nie zrobi, a krew wyssie.

Jeszcze 15 lat temu Łukasz prowadził znany warsztat samochodowy. Zleceń miał bardzo dużo. Im więcej miał pieniędzy, tym intensywniej korzystał z życia. Imprezy, dziewczyny (ze zdobywaniem ich też nie miał nigdy problemu – pieniądze robiły swoje, a i uroda Łukasza była niczego sobie). Wreszcie nadszedł dzień, kiedy po raz pierwszy zabrakło pieniędzy. Pożyczył, ale wkrótce oddał. Takie sytuacje pojawiały się jednak coraz częściej. Brał pożyczki, oddawał, a gdy miał problem ze spłatą, zaciągał kolejne, by spłacić poprzednie

Wkrótce zaczęli odwiedzać go wierzyciele. Długów uzbierało się na blisko 200 tys. dolarów. Sprzedał mieszkanie i wszystko co cenniejsze, ale wciąż było za mało. Zamknął działalność. Został z niczym. – To moje życie i moja sprawa. Nikomu z niczego nie będę się tłumaczył – stwierdzał zapytany o sytuację.

Przez jakiś czas wynajmował różne mieszkania, do czasu, kiedy nie został z nich wyrzucany, bo nie płacił czynszu.

Za niewielką kwotę kupił  w okolicach Caledon stary budynek gospodarczy, do remontu. Pieniądze na ten cel pożyczyła mu jego matka. Zastawiła swoje mieszkanie i przekazała 60 tys. Obiecał, że będzie spłacać. Nieruchomość nabył na nazwisko mamy, żeby wierzyciele nie rościli sobie do niczego praw. W międzyczasie udało mu się pożyczyć pieniądze od członków rodziny – kuzyna i szwagra, mieszkających w Calgary, nie mających pojęcia o niewypłacalności Łukasza.

Właśnie minęło 4 lata, a po pieniądzach ani śladu. Łukasz zmienił numer telefonu, i po raz kolejny w swoim życiu “wykiwał” osoby, które mu zaufały. Mimo, iż solennie obiecywał, że odda, do dzisiaj ani znajomi, ani rodzina nie otrzymali ani grosza. Matka Łukasza, by pozbyć się wstydu zaczęła spłacać długi za syna, do tego doszły spłaty pożyczki hipotecznej, bo przecież w dokumentach, to ona właśnie jest właścicielką małego domku w Caledon. Nie raz próbowała tłumaczyć synowi, by wziął się do jakiejś pracy, ale Łukasz widać, stworzony jest do wyższych celów. Za nic brał sobie słowa matki. Ba, twierdził, że powinna się cieszyć, że ktoś opiekuje się “jej” domem. Zatroskana kobieta postanowiła więc sprzedać nieruchomość. Wielkie było zdziwienie Łukasza, gdy się o tym dowiedział, ale szybko wykombinował, że przecież dom przez lata zyskał na wartości, więc matka zarobi na nim niemałą kwotę. Postanowił więc po raz kolejny użyć swojego czaru, by część tej kwoty przypadła jemu. Chętnie zgodził się więc na sprzedaż, nie przewidział tylko jednego  – że tym razem jego plany spełzną na niczym. Matka bowiem, najnormalniej w świecie, zarobione na sprzedaży domu pieniądze przeznaczyła na spłacenie długów syna. Nie zrobiła tego dla niego, a dla siebie – nie potrafiła bowiem żyć w przekonaniu, że jej jedyny syn mógł przez tyle lat żerować na kochającej go rodzinie.

Po raz ostatni wyciągnęła do syna rękę proponując mu wspólne mieszkanie, pod warunkiem, że przyniesie jej dokumenty o zatrudnieniu i regularnie będzie dokładał się do czynszu. Jak na razie wszystko układa się po jej myśli. Łukasz pracuje w warsztacie samochodowym (w końcu to jedyna rzecz, którą kiedykolwiek robił w życiu). Ustatkował się, zaczął nawet przyprowadzać do domu dziewczynę, w której zakochał się do szaleństwa. Podobno planują małżeństwo – co z tego wyjdzie, zobaczymy.