Lepiej dmuchać na zimne

Nov 14, 2018 at 4:12 am

Edyta i Mirek pobrali się w czasie studiów, kiedy okazało się, że zostaną rodzicami. Byli ze sobą od pięciu lat, kochali się, więc decyzja o ślubie była dla nich oczywista. Początki były trudne, żadne z nich nie miało w Kanadzie  rodziny, nie mogli więc liczyć na czyjąkolwiek pomoc. Nagle spadły na nich obowiązki związane z wychowaniem dziecka, nauka, no i praca, bo przecież z czegoś trzeba było żyć. Mirek, urodzony optymista zapewniał żonę, że na pewno dadzą sobie radę. I tak było w istocie. Niedługo potem otworzył bardzo dobrze prosperujące biuro rozliczeń podatkowych,  tym samym kładąc kres marzeniom o dokończeniu studiów. Kiedy urodziło się im drugie dziecko, biuro było już w pełnym rozkwicie, dochody pozwalały na zatrudnienie pracowników i zdobyło renomę pozwalającą na dostatnie życie. Do tego nawet stopnia, że Edyta nie musiała pracować, i zajmowała się głównie dziećmi, prowadzeniem wystawnie urządzonego domu i towarzyskimi spotkaniami. Tamten czas był dla Edyty i Mirka bardzo szczęśliwy. Co roku wyjeżdżali na atrakcyjne wakacje, weekendy spędzali w towarzystwie znajomych i przyjaciół. Często organizowali u siebie w domu spotkania dla artystów przyjeżdżających z Polski na gościnne występy do Kanady. Te spotkania Edyta lubiła najbardziej – poznawała wtedy gwiazdy showbiznesu, a i na lokalnym rynku stawała się znaną wśród Polonii osobą. A co najważniejsze – nie musiała zajmować się rodzinnymi finansami, bo w tym świetnie radził sobie jej przedsiębiorczy mąż.

Z biegiem czasu Mirek coraz więcej pracował. Tłumaczył żonie, że na polonijnym rynku powstało dużo biznesów, które powierzyły mu rozliczenia swoich podatków. Jednak mimo, iż przez cały czas żyli na wysokim poziomie,  to coraz mniej pieniędzy przynosił do domu. Pracował całymi dniami, ba, zaczął nawet nocować w firmie. Kiedy zaczął być wobec żony obojętny i zdystansowany, sądziła, że jest po prostu przemęczony. W końcu obiecywał przecież, że zapewni rodzinie wysoki standard życia i starał się słowa dotrzymać. Nie podejrzewała niczego złego. Jego zachowanie tłumaczyła ciągłym zmęczeniem, przepracowaniem i stresem. Dlatego właśnie pewnego dnia postanowiła zrobić mężowi niespodziankę i zanieść do pracy domowy obiad. Ponieważ poprzedniej nocy nie spędził w domu, tylko w firmie, chciała go docenić i przypilnować, żeby nie żywił się fast foodami.

Kiedy weszła do jego gabinetu głos uwiązł jej w gardle. Mirek obejmował siedzącą mu na kolanach kobietę, a ona kokieteryjnie się śmiała. Była bardzo młoda, zgrabna i nienagannie ubrana. Gdy zauważyła Edytę spojrzała na nią z politowaniem. Najgorsze było jednak to, że Mirek nawet nie starał się niczego tłumaczyć. Roztrzęsiona Edyta wybiegła z gabinetu…

Mirek po powrocie do domu oznajmił, że cieszy się, że już nie musi się ukrywać ze swoim uczuciem do zatrudnionej rok wcześniej sekretarki. Spakował się i poinformował, że wniesie sprawę o rozwód. Nie było awantur o podział majątku. Rozstali się kulturalnie. Edyta dostała dom i wysokie alimenty. Mirek zatrzymał firmę i samochód.

Po kilkunastu miesiącach od rozwodu Mirek do niej zadzwonił. Chciał się spotkać. Powiedział, że jego nowa partnerka odeszła od niego, zabierając przy tym pół firmy. Kajał się, że jest mu przykro, że bardzo tego żałuje. Poprosił, żeby dała mu drugą szansę. Nadal go kochała i chciała, żeby dzieci miały ojca. Wybaczyła mu, ale ciągle pamięta o tym co zrobił.

Żyją teraz na dużo niższym poziomie, pracują oboje. Czasem uda im się gdzieś pojechać. Jest ciężej, ale razem. Cały czas jednak Edyta trzyma rękę na pulsie, sprawdza męża i go pilnuje. Skończyła też kurs księgowości i to ona kieruje domowymi finansami. Woli dmuchać na zimne…