Jak Wenus i Mars

Jan 30, 2019 at 2:12 pm

 

 

Podobno z prawdziwą miłością jest jak z ogrodem botanicznym – trzeba dbać o rośliny, bo inaczej uschną.  Zdarza się, że robiąc wielkie rzeczy, zapominamy o tych drobniejszych, prostych.  A to one mają wielki wpływ na nasze codzienne relacje z bliskimi. Naprawdę czasem niewiele trzeba, by nawet najbardziej kochający się ludzie, stali się wrogami. Tak było w przypadku Romana i Bogny. Posłuchajmy…

Już dawno zauważyłem, jak bardzo zmieniła się Bogna. Zaczęło się od codziennego dogryzania, że rośnie mi piwny brzuch, że jej brat jest bardziej męski ode mnie, a jej były chłopak zaradniejszy. Ubodło mnie to, nie powiem! No, bo który facet wytrzyma porównanie do poprzedniego partnera swojej kobiety? Ale nie dawałem po sobie poznać, że mnie to ruszyło. Tym bardziej, że ja też mogłem przecież skomentować nadmiar kilogramów u mojej żony. To już nie była ta zgrabna dziewczyna, która stanęła ze mną na ślubnym kobiercu. Uwielbiałem te jej fałdki, myślałem więc, że to tylko gorsze dni mojej małżonki – o, jak bardzo się myliłem! Nie przypuszczałem, że jest to początek końca.

Kolejną zagrywką Bogny była chorobliwa zazdrość niemal o każdą kobietę, która choć na minutę pojawiała się w moim życiu: koleżanka z pracy, ekspedientka w sklepie, ba, nawet jej własna siostra – podejrzewała, że romansuję ze wszystkimi. Nie komentowałem, bo kocham Bognę, a widziałem, że cokolwiek bym nie powiedział, weźmie to za tłumaczenie się. A wiadomo – kto się tłumaczy, ten jest winny.

Odpuściła, ale szybko znalazła temat zastępczy – moich rodziców. Tak więc dowiedziałem się pewnego dnia, że moja mama pozjadała wszystkie rozumy i uważa, że cały świat ma żyć pod jej dyktando, a  tata jest pantoflarzem i życiowym nieudacznikiem, skoro da sobą tak pomiatać. W tym wypadku miałem ochotę się odezwać i bronić moich rodzicieli, ale postanowiłem i ten atak przeczekać – wiadomo, że o relacjach synowa-teściowa można powieść napisać.

Szukając powodu by mi znowu dopiec, Bogna wymyśliła, że jestem bałaganiarzem, a z takim nie da się normalnie żyć.  Tu miała trochę racji – zdarzało mi się zostawić na łóżku brudne ubrania, albo nie umyć kubka po porannej kawie. Jednak to głównie Bogny akcesoria walały się po całym mieszkaniu, czyżby tego nie widziała?

Widząc brak reakcji, moja ukochana żona postanowiła wytoczyć najcięższe działa – zaczęła wykręcać się od seksu. Pamiętałem nasze początki – prowadziliśmy tak intensywne życie intymne, że niejednokrotnie spóźniałem się do pracy! Aż tu nagle moja ukochana jest zmęczona, nie ma ochoty (dowiedziałem się, że to przez mój piwny brzuch), a w ogóle to jak można się kochać z mężczyzną -ciamajdą, który nie ma swojego zdania na żaden temat.

Tutaj już przesadziła! Nie jestem z kamienia, mam swoje potrzeby, jak każdy, normalny, zdrowy facet! Wytrzymałem tydzień i zakomunikowałem mojej niezadowolonej ze wszystkiego małżonce, że się wyprowadzam. Tym razem nie było reakcji z jej strony, nawet wtedy, gdy byłem już spakowany, gotowy do wyjścia, rozstaliśmy się bez słowa. Zamieszkałem u kolegi, kilka tygodni później dowiedziałem się, że Bogna od długiego czasu spotykała się ze swoim byłym chłopakiem.

Wtedy zrozumiałem jej zachowanie – za wszelką cenę chciała doprowadzić do naszego rozstania, obarczając mnie winą.

Kobiety – jeżeli nie chcecie z nami być, nie musicie nas oskarżać o Bóg wie co – wystarczy nam powiedzieć. My jesteśmy naprawdę bardzo prości w obsłudze. Pamiętacie? Jak Wenus i Mars…