Gdyby można cofnąć czas…

Feb 6, 2019 at 3:15 pm

Wydawać by się mogło, że historia Janusza nie jest niczym niezwykłym. Ot, banalna opowieść mężczyzny, który zdradził żonę. Jednak konsekwencje tego czynu sprowadziły Janusza na samo dno, z którego trudno się teraz odbić. Posłuchajmy…

Moje małżeństwo z Małgosią można określić jako poprawne. Nie przeżywaliśmy ani zbyt dużo wzlotów, ani poważniejszych upadków. Mieszkaliśmy w jednym z apartamentowców w centralnej Missisaudze, oboje pracowaliśmy, spotykaliśmy się ze znajomymi, na letnie weekendy wyjeżdżaliśmy poza miasto. Nie zdarzały nam się jakieś wielkie kłótnie – krótko mówiąc byliśmy przeciętną rodziną. Do czasu mojego feralnego, służbowego wyjazdu, podczas którego odbyła się impreza z okazji 25. lecia istnienia firmy, w której pracowałem.

Zabawa skończyła się późno, a ja, będący mocno “pod wpływem” wylądowałem w pokoju Martyny – jednej z koleżanek. Mimo pokaźnej ilości wypitego alkoholu miałem świadomość co robię, a gdy było już po wszystkim poczułem niechęć do samego siebie. Nigdy wcześniej nie zdradziłem Małgosi, jaki diabeł wstąpił we mnie tamtej nocy?

Wyrzuty sumienia po powrocie do domu były tak silne, że nie umiałem spojrzeć żonie prosto w oczy. Unikałem wspólnych śniadań, obiadów, wyjść do znajomych, przestałem się uśmiechać. Zdrada dręczyła mnie do tego stopnia, że w końcu opowiedziałem Małgosi co się stało.

Byłem przygotowany na awanturę, płacz, a tymczasem moja żona ze stoickim spokojem oświadczyła, że nie wyobraża sobie życia beze mnie, jest już za stara na jakiekolwiek zmiany, do mnie się po prostu przyzwyczaiła. Pozwoliła mi pozostać w domu ale niestety, stwierdziła, że nigdy mi nie wybaczy, bo byłem jedynym mężczyzną w jej życiu, nigdy nawet nie pomyślała by mnie zdradzić. Kazała mi przeprowadzić się z sypialni do salonu…

Mieszkamy więc razem, ale osobno. Czasem ze sobą rozmawiamy, ale to takie jałowe rozmowy bez sensu. Cały czas próbuję walczyć o Małgosię, bo wiem jak bardzo ją skrzywdziłem, ale ona wybudowała wokół siebie niewidzialny mur, którego nie potrafię przebić. Nie chcę jednak naciskać, mimo, iż bardzo ją kocham. Tak, po prawie trzydziestu latach małżeństwa nadal ją kocham.

Sytuacja jest patowa – ja chcę, by było między nami jak dawniej, Małgosia z kolei nie potrafi mi wybaczyć. Jak długo wytrzymam? Nie wiem. Raz napomknąłem nawet  o rozwodzie, ale Małgosia powiedziała, żebym się bardziej nie kompromitował, bo rozwód to wstyd i upokorzenie. Myślałem, by poprosić o pomoc któregoś ze wspólnych znajomych, ale doskonale zdaję sobie sprawę, że większość z nich mnie potępia, a ja i tak żyję już z poczuciem winy.

Jak mogę odzyskać Małgosię? Co powinienem zrobić, żeby znowu zaczęła się do mnie uśmiechać? Czy jest szansa, że jeszcze kiedyś będziemy szczęśliwi?

Jeden głupi wyskok spowodował, że runęło coś, co budowałem całe życie. Gdybym się nie przyznał do zdrady, dalej wiedlibyśmy normalne życie. Gdybym mógł cofnąć czas….