Kobieto, wrzuć na luz!

Feb 13, 2019 at 2:37 pm

Dla wielu kobiet założenie rodziny jest głównym, życiowym celem. Działają według określonego schematu: zakochanie – ślub – dzieci. Czy zawsze czują się spełnione i szczęśliwe? Niekoniecznie…

Wanda ma dwunastoletnią córkę Agatę, a miesiąc temu urodziła synka. Fakt posiadania potomka płci męskiej ucieszył bardzo Andrzeja – męża Wandy. Radości rodziny nie podziela jednak Agata. Trudno się dziwić – przez dwanaście lat była rozpieszczana i przy okazji we wszystkim wyręczana. Żyła w przeświadczeniu, że po urodzeniu się braciszka jej życie nie ulegnie zmianie, bo wszyscy nadal ją będą mocno kochali. I rzeczywiście wszyscy nadal ją kochali, ale Wanda zaczęła nagle od córki wymagać. Co z tego wynikło? Pretensje córki, że już jej nie kocha. Wanda chciała tylko ułatwić sobie trochę codzienne życie, Pomimo wszystko próbowała dalej być idealną matką i żoną. Rano skoro świt wstawała, ubierała się, robiła makijaż, przygotowywała dzieciom śniadanie, wstawiała obiad. Bardzo rzadko udawało jej się zdążyć ze wszystkim, bo przy robieniu kanapek słyszała płacz dziecka. Karmienie, przewijanie, przebieranie. Potem budzenie Agaty i borykanie się z jej porannymi humorkami.

Siłą rzeczy ktoś musi zarabiać na rodzinę, więc gdy ona zajmuje się tym wszystkim, mąż jest w pracy. Gdy wraca późnym popołudniem jest zmęczony i „pada na nos”. A tu jeszcze kąpiel maleństwa, wyprawienie Agaty do łóżka, jakieś zaległości z całego dnia i takie tam. I okazuje się, że niechybnie wybija północ. Nie ma już czasu na zajęcie się sobą. Ranek nadchodzi niezwykle szybko i cały kierat powtarza się od początku. Trochę lepiej jest w weekendy, bo mąż z reguły jest w domu i może przejąć część obowiązków. Ale to i tak bardzo niewielka kropla w morzu potrzeb zabieganej, zmęczonej, nie mającej na nic czasu kobiety. Wanda popadła więc w głęboką frustrację, byle co wyprowadza ją z równowagi.

W taki oto sposób, zamiast cieszyć się macierzyństwem, kobiety – perfekcjonistki, stawiające sobie coraz to nowe wyzwania, stają się zgorzkniałymi, choć młodymi kopiami naszych babek. Czy jest na to rada? Co zrobić, aby nasze życie z dzieckiem było pasmem uciech, zwłaszcza wtedy gdy jest małe, kochane, śliczne i tak naprawdę wcale tak wiele nie oczekujące? Każda z nas jest inna, nie ma więc wspólnej odpowiedzi dla wszystkich. Ale można znaleźć wspólny mianownik – kobiety, odpuście sobie!

Nie musicie codziennie odkurzać całego mieszkania (kurz na półce może zostać na niej przez dwa dni, na pewno się nie obrazi), nie musicie też gotować trzydaniowych obiadów. Po prostu – nie musicie być perfekcyjne, bo nikt na tym świece taki nie jest.  Czas płynie tak szybko, że zanim się obejrzymy, nasze dzieci będą dorosłe. Od nas zależy, jakie zostaną nam wspomnienia z wczesnego dzieciństwa naszej pociechy.  Chcecie pamiętać, że przez kilka nieumytych talerzy zrobiłyśmy karczemną awanturę wszystkim domownikom? Może lepiej dać sobie trochę czasu i po prostu wrzucić na luz.