Nikt nie jest idealny

Jun 12, 2019 at 4:39 am

Plotki uaktywniają pracę mózgu – takie oto rewelacje ogłosili naukowcy. Ba, posunęli się nawet do stwierdzenia, że mają zbawienny wpływ na zdrowie! Nic tak nie poprawia samopoczucia i nie daje upustu złym emocjom jak przysłowiowe  obrobienie komuś… “czterech liter”. Coś musi być na rzeczy, bo plotka stała się chlebem powszednim. Plotkuje się o politykach (bez względu na reprezentowaną przez nich opcję polityczną), sportowcach i mniej lub bardziej znanych gwiazdach tzw. show biznesu. Podobno najlepiej sprzedające się prasowe tytuły, to właśnie te z cyklu: “jedna pani, drugiej pani”.

To ewentualnie mogę jeszcze zrozumieć – jeżeli jest się osobą publiczną, trzeba liczyć się z tym, że popularność ma swoją cenę. Licho nie śpi z byle kim! W świecie artystów popularne jest stwierdzenie: “Niech już mówią, co chcą, byleby tylko mówili!”.

Mogę też zgodzić się na plotkę, która nie wyrządza nikomu krzywdy, te z reguły umierają śmiercią naturalną. Najgorsze są jednak te, które powstają w sposób świadomy i pełen wyrachowania – intrygi i pomówienia, knute po to by się na kimś zemścić, zdyskredytować go, aby osiągnąć swój własny cel.

Doskonałym narzędziem do rozpowszechniania plotek stały się media społecznościowe. Wystarczy na Facebooku założyć fikcyjne konto i hulaj dusza, piekła nie ma! Koleżanka dostała awans w pracy, który należał się mnie? Proszę bardzo – już wszyscy nasi wspólni znajomi dowiadują się o jej romansie z szefem (fikcyjnym, jak i nasze konto). Ale wieść gminna zdążyła się już roznieść lotem błyskawicy!

Kumpel kupił drogi samochód? Za chwilę wszyscy się dowiedzą, że robił finansowe machlojki, za które niebawem pójdzie do ciupy!

Oprócz plotkarzy, jest jeszcze jeden gatunek ludzi – wiecznie niezadowoleni, szukający dziury w całym, mający nieodpartą ochotę, by i o nich dowiedział się świat. Zwykle nie mają nic mądrego do powiedzenia, więc jak tonący brzytwy – chwytają się wszystkiego, żeby tylko zabłysnąć.

Na polonijnym pikniku kupili zapiekankę z niedopieczonymi pieczarkami – zamiast ją zwrócić sprzedawcy, w try miga informują o tym na Facebooku. W taki sam sposób traktują fryzjerkę (bo kolor włosów nie wyszedł taki jak oczekiwały); właścicieli sali bankietowej (bo warzywa podane na przyjęciu były za twarde), zespół muzyczny na weselu koleżanki (zdecydowanie za głośno grali, rozmawiać się nie dało!), dentystka za mało znieczuliła przed zabiegiem. Internet jest pojemny – wszystko przyjmie! Nie jest ważne, że jednym głupim wpisem możemy zrobić krzywdę, sprawić, że biznes, na który ktoś ciężko pracował straci dobre imię. Pomyślmy – może wystarczyłoby swoje uwagi i żale skierować bezpośrednio do źródła niezadowolenia?

Jak widać, dla niektórych, to wcale nie jest proste. O wiele łatwiej jest poczuć się ważnym, zwrócić na siebie uwagę. Takie zachowanie nie jest szczytem inteligencji – pokazuje raczej kompleksy, zazdrość, ujawnia urazy, a przy okazji zatruwa życie innym.

Zastanówmy się więc, nim siądziemy przed ekranem komputera, by kogoś “obsmarować”. Może się okazać, że następnym razem to my znajdziemy się na tapecie anonimowego internauty, tego z serii “uprzejmie donoszę”.

Od dawna bowiem wiadomo, że nikt nie jest idealny….